Eseje w konkursie „Dobry początek”

lis 15, 2023 | Aktualności

Konkurs „Dobry początek” był dla mnie ciekawym doświadczeniem – stał się nie tylko szansą na zdobycie wiedzy z dobrostanu, ale przede wszystkim możliwością odkrycia wewnętrznego spokoju. Chciałabym podzielić się z Wami moimi odkryciami związanym z praktyką medytacji, codziennych spacerów i chi gongu.
Po zapoznaniu się z materiałami na platformie, uznałam, że znalezienie czasu na codzienną praktykę będzie niezwykle trudne ze względu na moje zobowiązania zawodowe i rodzinne. Materiały były jednak tak zachęcające, że postanowiłam znaleźć coś, co będę mogła wdrożyć bez wysiłku w mój plan dnia.
Medytacja była moim pierwszym wyborem – nie wymagała miejsca, narzędzi, tylko trochę czasu i chęci. Postanowiłam zacząć poranki inaczej niż zwykle – wstawałam 15 minut wcześniej, wypijałam szklankę wody, otwierałam okno i siadałam w ciszy. To było wyzwanie – moja głowa początkowo eksplodowała karuzelą myśli, układaniem planu dnia itp. Pierwsze dwa dni walczyłam ze sobą, kolejnego postanowiłam pozwolić moim myślom płynąć. I to był strzał w 10. Koncentrowałam się na oddychaniu i stopniowo zaczynała pojawiać się cisza w moich myślach. Po kilku dniach, zamiast
siedzieć, stawałam z kubkiem herbaty w oknie i po prostu obserwowałam przez kilka minut spokój mojego osiedla – w końcu była 6 rano i miasto dopiero się budziło. Byłam zaskoczona, jak taka mała rzecz może zmienić mój cały dzień. Po kilkunastu minutach zwykle budziłam dzieci i zaczynała się codzienna zawierucha, ale ja… byłam uśmiechnięta, spokojniejsza, nie popędzałam dzieci, nie biegałam. Nasz poranek zmienił zupełnie charakter, co podkreśla mocno moja córka – mówiąc, że teraz jest milej i spokojniej. Taki efekt przy tak małym wysiłku mocno mnie zaskoczył. Postanowiłam zrobić krok dalej.
Zafascynował mnie Qigong i jego wpływ na ludzkie ciało i zdrowie. Próbowałam więc włączyć kilka ruchów do mojej porannej medytacji, ale wydawało mi się, że są one niezgrabne, niepewne, że ogranicza mnie miejsce. Postanowiłam więc, że będę wychodziła na 15 minut do pobliskiego parku i tam, na miejscowej siłowni, spróbuję popraktykować sekwencje ruchów. Oglądałam filmiki instruktażowe na telefonie i próbowałam powtarzać ruchy. Nic nie mi wychodziło. Miałam wrażenie, że nawet okoliczne gołębie przystawały i gruchały ze mnie ze śmiechu. Rozczarowana porażką, postanowiłam, że jeśli pojawi się w moim mieście jakiś stacjonarny kurs Qigongu, zapiszę się na niego – nadal mam to w planach. Natomiast do porannej rutyny włączyłam spacer. Już nie medytuję przy oknie, lecz maszeruję po małych uliczkach. Czasem medytuję, czasem słucham muzyki. Nie stosuję się więc idealnie do zaleceń, ale stworzyłam swój poranny rytuał, który bardzo pozytywnie budzi mnie i nastraja na wyzwania całego dnia.
Co dają mi poranne spacery? Przede wszystkim uczą mnie być obecną w danej chwili, dostrzegać małe momenty, jak kolorowy listek, kwiatek, śpiew ptaka – doceniam małe codzienne cuda. Przez to świat wydaje się lepszy, a człowiek staje się zrelaksowany, postawa się prostuje, uśmiecha się. A całościowo – po prostu czuje się lepiej i na swoim miejscu – w balansie, harmonii ze sobą i otoczeniem. Łatwiej też stawia się czoło codziennym zadaniom, nie zapominając w tym wszystkim o sobie.
Udział w konkursie nauczył mnie, że dobrostan to coś więcej niż brak stresu czy zmartwień. Że to poczucie harmonii, równowagi, a one nie znajdują się na zewnątrz, tylko we wnętrzu nas samych.Moja mała poranna rutyna nie wymagała wielkiego wysiłku, a nauczyła mnie bardzo dużo. Każde z działań dodawało mi spokoju, pokazując, jak ważne jest dbanie o siebie na wielu poziomach. To była podróż, która trwa nadal i mam nadzieje, że nawet zbliżająca się jesień i zima tego nie zakłócą. Życzę każdemu odnalezienia kilku minut codzienne dla samego siebie.

KASIA  46 głosów

Projekt „Dobrostan w szkole” i w jego ramach realizowany cykl szkoleń pozwolił mi usystematyzować moją dotychczasową wiedzę, pokazał nowe możliwości i narzędzia, które przełożą się na lepszą jakość pracy i wpłyną pozytywnie na rozwój dzieci. Najbardziej inspirujące były dla mnie zajęcia z samoregulacji, które uświadomiły mi, że każdy nauczyciel przede wszystkim musi zadbać o własne emocje i samopoczucie psychiczne, by właściwie zadbać o wychowanków. Szkoła jest dla dzieci nie tylko miejscem zdobywania wiedzy, ale także środowiskiem gdzie wchodzą w relacje społeczne, który często są stresogenne. Umiejętność radzenia sobie ze stresem, określenia stanu psychicznego w jakim się znajdujemy pozwala nam odzyskać równowagę, zmniejszyć towarzyszące napięcia. Najtrudniejszym wyzwaniem podczas wprowadzania metody samoregulacji był etap pracy nad sobą. Tak jak pisałam wcześniej tylko świadomy swoich emocji nauczyciel potrafi właściwe wpłynąć na dzieci i pokierować ich prawidłowym rozwojem.

AGNIESZKA  28 głosów

Udział w konkursie i materiały na platformie skłoniły mnie do praktykowania wybranych ćwiczeń jogi i qigong. Jestem zdecydowaną fanką umiarkowanego ruchu, czyli co najwyżej codziennych spacerów z psem. Tylko w taki sposób potrafię się odprężyć, rozładować stres i napięcie, czy wyciszyć natłok myśli w mojej głowie. Dlatego też postanowiłam wybrać kilka niewymagających ćwiczeń: podskakiwanie i otrzepywanie, wymachy ramion, ćwiczenia na rozluźnianie karku i barków z qigong oraz drzewo, paw i pies, który wyszedł z wody z jogi. W codziennej gonitwie, licznych obowiązków w pracy i w domu starałam się wygospodarować trochę czasu na codzienna praktykę. Nie zawsze się udawało, ale w miarę systematycznie starałam się wykonywać wybrane przeze mnie ćwiczenia podczas popołudniowego lub wieczornego spaceru z psem. Po miesiącu zauważyłam poprawę fizyczną i psychiczną. Jestem pod wrażeniem jak dosyć regularna praktyka pomogła mi w poprawie ogólnej kondycji fizycznej. Dzięki różnym asanom i ćwiczeniom wzmocniłam mięśnie, przywróciłam elastyczność i równowagę. Wzmacnianie ciała jest szczególnie dla mnie ważne, ponieważ praca nauczyciela może być wymagająca fizycznie, zwłaszcza jeśli trzeba stać lub chodzić przez większość część dnia. Praca nauczyciela niesie ze sobą również wiele wyzwań i stresujących sytuacji. Joga i Qigong nauczył mnie technik radzenia sobie ze stresem, w tym kontroli oddechu. Te narzędzia są nieocenione w chwilach presji i pomagają utrzymać spokój oraz skoncentrowanie się na nauczaniu. Ćwiczenia zwiększają również moje siły witalne. Przed rozpoczęciem dnia szkolnego lub po szkole pomagają mi zwiększyć energię i wydajność. To daje mi więcej zasobów do pracy z uczniami i pozwala na bardziej efektywną pracę. Myślę, że rozwinęła się u mnie większa świadomość ciała, co jest przydatne nie tylko w kontekście fizycznym, ale także w pracy z uczniami. Ta świadomość pomaga mi lepiej rozumieć, jakie sygnały wysyła moje ciało i jakie emocje towarzyszą tym sygnałom, co jest przydatne w pracy z dziećmi i młodzieżą. Również moje dbanie o zdrowie fizyczne i psychiczne może być inspiracją dla uczniów. Z pewnością będę starała się je zachęcić do ruchu i spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu. Podzielę się z nimi moim doświadczeniem i wiedzą na temat ćwiczeń jogi i qigongu, zdrowego stylu życia. To buduje więź i pozytywne relacje z uczniami.

MONIKA  35 głosów

Szkolenie „Dobrostan w szkole” przede wszystkim otwiera oczy nauczycielom i skłania ich do refleksji. W swojej pracy zazwyczaj stawiamy dzieci – uczniów, ich potrzeby, wymagania i dobre samopoczucie na pierwszym miejscu zupełnie zapominając o sobie.

Nasza uwaga jest skupiona na uczniach: rozwiązujemy ich problemy, konflikty, pomagamy pokonywać ograniczenia i trudności niejednokrotnie kosztem własnego dobrostanu.
Zapominamy że jeśli my będziemy nerwowi, zestresowani, jeśli nie będzie w nas wewnętrznego spokoju, nasi uczniowie również go nie osiągną.
Dzięki temu, że placówka w której pracuję znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie lasu, a dodatkowo posiadamy własny ogród, postanowiłam skorzystać przede wszystkim z metod kontaktu z naturą. Sama długo mieszkałam na wsi, blisko natury i właśnie na jej łonie zazwyczaj odpoczywałam po pracy, relaksowałam się. Nawet, gdy pogoda nam nie sprzyjała do końca, staraliśmy się każdego dnia czerpać z natury. Praktykowaliśmy spacery wyciszające po lesie, słuchanie relaksujących odgłosów natury. Staraliśmy się być blisko niej: dotykać słuchać, oglądać, czasem smakować, poczuć więź. Starałam się, by każda lekcja zawierała elementy tej metody. Gromadziliśmy materiał przyrodniczy znaleziony w lesie lub w ogródku i staraliśmy się wykorzystywać go na zajęciach matematycznych, językowych, przyrodniczych, a nawet muzycznych. Lekcje wychowania fizycznego odbywały się w lesie lub w ogrodzie. Dzieci ćwiczyły swoją spostrzegawczość obserwując zmieniającą się przyrodę. Same próbowały rozwiązywać problemy, które się pojawiały w kontakcie z naturą.
Początkowo dużą trudności stanowiło dla mnie trzymanie się zasady, by codziennie korzystać z metod koncepcji Kontaktu z naturą. Nie wszyscy uczniowie chcieli od początku współpracować. Część z nich bała się ubrudzić, obawiali się że zabrudzone ubranie rozgniewa rodziców. Jednak w miarę upływu czasu większość z nich się przełamała i czerpała radość z tego, czego doświadczała. Stosunkowo szybko przyswoili sobie zasady, których musieli przestrzegać w lesie: zachowanie względnej ciszy, nie nieszczenie przyrody, wykorzystywanie tylko tych jej elementów, które znajdują się na ziemi. Nauczyli się szacunku do przyrody.
Z biegiem czasu zauważyłam że taki codzienny kontakt z naturą wycisza moich uczniów. Potrafią się lepiej skoncentrować, stali się bardziej uważni, empatyczni, chętniej współpracują ze mną ale także z pozostałymi uczniami. Dzięki temu, że są bardziej zrelaksowani, lepiej przyswajają sobie wiedzę.
Ja sama również starałam się mieć codzienny kontakt z naturą, nie tylko w szkole ale także poza nią. Częściej chodziłam na spacery po lesie lub parku, starałam się wsłuchiwać w odgłosy natury: szum drzew, śpiew ptaków, szum wody. W czasie tych spacerów starałam się koncentrować na tym co widzę i co słyszę, wyrównać oddech i zrelaksować się. Nie zawsze było to możliwe. Początkowo trudno było pozostawić za sobą problemy i skoncentrować się na naturze. Jednak z czasem stało się to łatwiejsze. Zaczęłam również praktykować spędzanie krótkiej przerwy w pracy nie na przeglądaniu telefonu czy uzupełnianiu dokumentów, ale na obserwowaniu chmur, nieba, drzew, widoku naszego ogrodu. Dosyć szybko zauważyłam, że właśnie taki sposób spędzania przerwy bardzo mnie relaksuje. Choć jest ona stosunkowo krótka, pozwala się zregenerować, wyciszyć, uspokoić myśli i wrócić z nową energia do uczniów i obowiązków.
Już teraz wiem, że te metody uzyskiwania dobrostanu sprawdzają się w mojej klasie i są również idealne dla mnie. Polecam je osobom, które lubią kontakt z naturą, którym nie przeszkadzają owady, insekty i ubrudzenie sobie rąk. Ja na pewno będę nadal je wprowadzać i praktykować.

JOANNA  146 głosów

Moim celem było jakkolwiek poprawić swój dobrostan, ruszyć z miejsca i odczuć poprawę w jakimś konkretnym obszarze, nawet drobnym. Zrobić pierwszy krok no i się udało smile
Psychologia pozytywna, od tego zaczęłam. Dałam sobie czas aby poddać refleksji poziom swojego dobrostanu, znalazłam elementy, które zdecydowanie go budują i podjęłam decyzję o ich regularnym praktykowaniu i ulepszaniu. Zadałam sobie podstawowe pytanie: Co mnie uszczęśliwia? I odnalazłam kilka konkretów. laughing Postanowiłam otaczać się nimi więcej i częściej robiąc z nich swoje „nawyki szczęśliwości”. Wymagało to ode mnie zmiany niektórych rytuałów, rytmu dnia, czasami też te zmiany miały wpływ na moich domowników oraz uczniów, na szczęście zaakceptowali moje innowacje i sami też zaczęli zastanawiać nad swoimi źródełkami szczęśliwości. Najbardziej odczuwalne pozytywne zmiany w moim dobrostanie dała poranna praktyka życzliwości oraz wdzięczności, szczególnie ta, wykonywana w drodze do pracy. laughing W sposób naturalny od tej wdzięczności przeszłam do zauważania oraz eliminowania myśli pesymistycznych. Oj posprzątałam sobie u siebie troszeczkę. Tak jakbym umyła bardzo zaniedbane okna i wpuściła dużo więcej światła do swojego życia …

MARTA  47 głosów

Projekt „Dobrostan w szkole” to wspaniała inicjatywa, która pomogła mi uatrakcyjnić zajęcia dla uczniów. Szkolenie zostało przeprowadzone merytorycznie, a przystępnie przekazana wiedza- użyta w praktyce. 

W mojej codziennej pracy zwróciłam uwagę na to, że bardzo dużo czasu spędzamy w budynku, więc wdrożyłam więcej zajęć odbywających się na zewnątrz. Na terenie naszej placówki znajduje się pokaźnych rozmiarów boisko szkolne otoczone przez zielone tereny, które postanowiłam do tego wykorzystać. Znaleźliśmy dogodne miejsce pełne różnego rodzaju roślinności- tam zaczęliśmy spędzać czas, jeżeli tylko pogoda i plan pracy na to pozwalał. Uczniowie podeszli do tych zajęć z wyraźnym entuzjazmem; widocznie zmiana otoczenia ze szkolnej ławki na mały park było dla nich czymś zupełnie nowym, a przez to również atrakcyjnym. Lekcje przebiegały w przyjaznej atmosferze; nie można nie zauważyć, że mocno korelowały z samopoczuciem i kreatywnością dzieci. Wykorzystywaliśmy różnego rodzaju znalezione naturalne zasoby na zajęciach plastycznych- w klasie i poza nią.

Kontakt z naturą ma fantastyczny wpływ na uczniów, wiąże się także z regulacją stresu. Codzienne lekcje, hałas, a także inne bodźce to czynniki stresogenne dla każdego z nas, dlatego tak ważne jest odzyskiwanie energii i dążenie do równowagi. W mojej klasie każdego dnia uczymy się samoregulacji poprzez identyfikację stresorów, a następnie wyciszenie ich. Stosujemy głębokie oddechy, odliczanie, krótką medytację, a także inne ćwiczenia uspokajające. To wszystko obniża poziom napięcia i pomaga nam w codziennym funkcjonowaniu.

Wiedza zaczerpnięta z projektu „Dobrostan w szkole” obudziła we mnie i w uczniach nieodkryte do tej pory pokłady kreatywności. Jesteśmy teraz bardziej empatyczni, mniej zestresowani i chętni do współpracy. Na pewno będę praktykować te techniki w przyszłości.

WIOLA  61 głosów